Świąteczna atmosfera powoli zaczyna mnie dobijać. Wszędzie widać tony żarcia, każdy mówi może by zrobić to może tamto, może sramto... już mam dość... Jakimś cudem udało mi się powstrzymać przed zjedzeniem ciasta, ale to nie znaczy że jest super. Od jakiegoś czasu nie idzie mi tak jak powinno, mimo że nieznacznie chudnę, nie jestem z siebie zadowolona. Wogóle nie ćwiczę, jedyne co robiłam ostatnio to sprzątanie, prasowanie itp. A miałam czas na ćwiczenia, nie mogę powiedzieć, że nie bo to nie prawda. Muszę się wziąć za siebie. Na dodatek od jakiegoś czasu prawie codziennie dorzucam coś do jadłospisu i to zazwyczaj coś słodkiego. MASAKRA! :/ Jak się szybko nie ogarnę to całkowicie zarzucę dietę i przytyje z powrotem to co schudłam.
Potrzebuję siły i motywacji.... Nie wiem co mam robić, potrzebuję porządnego kopa w dupę... Jeszcze jutro zejdzie się rodzinka, z reguły wszyscy się obżerają, boję się, że jak zobaczę jak wszyscy jedzą to i ja rzucę się na jedzenie. Nie chcę, nie mogę, nie ma takiej opcji!!! Nienawidzę siebie, nie chcę siedzieć u babci, chcę wrócić do siebie na stancję, jeść tylko to co mogę, wywalić wszystko co mi może zaszkodzić, od czego mogę przytyć chociaż odrobinkę... Potrzebuję nakupować wszelkie niskokaloryczne produkty, wrócić do ścisłego jadłospisu!!
Czuję nadchodzącą falę depresji, wszystko idzie nie po mojej myśli, czuję się straaaasznie grubo!!!!!!!! :(
Muszę gdzieś poszukać motywacji, ale nie mam pojęcia gdzie, moja własna zaczyna upadać....Jedyne co potrafię to leżenie, żarcie i tycie ://///
Z doświadczenia wiem że lepiej sobie odpuścić dietę na święta i zacząć od nowa pełną parą zaraz po nich. Jeśli szukasz motywacji zapraszam do mnie Napisałam jeden artykuł i to właśnie o niej. Możemy też wymienić się linkami bo ciężko znaleźć fajny blog o odchudzaniu na blogspocie :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam i zapraszam do mnie Klik
Też czuję się strasznie gruba, bo dzisiaj zawaliłam. Nienawidzę świąt i tego, że wszyscy się obżerają. Tragedia. Fajnie masz, że też nie mieszkasz z rodziną. Ja już za kilka dni wracam do bardzo surowej diety, przechodzę na Skinny diet. Nie mogę się doczekać, kiedy będę mieć w lodówce tylko moje niskokaloryczne jedzenie i absolutnie nic poza tym. Jeszcze tylko kilka dni :)
OdpowiedzUsuńJeezu, też się tak czuje, ale nie ma co się obijać. Trzeba się zebrać w sobie i próbować. 3mam za Ciebie kciuki:*
OdpowiedzUsuńObyś znalazła motywację i razem z nią też przyjdą siły by dalej walczyć! Wierzę w Ciebie :*
OdpowiedzUsuńSama dla siebie powinnaś być największą motywacją! Walczymy o siebie dla siebie!
OdpowiedzUsuń