niedziela, 29 kwietnia 2012

Drugi dzień w domu a jeszcze nie zabrałam się za żadną robotę. Jak tak dalej pójdzie to nic nie zrobię. Muszę się jakoś ogarnąć.
Dietowo idzie dobrze, nie przekraczam 500 kcal, od 4 dni codziennie ćwiczę. będąc w domu jeżdżę na rowerze, potem robię brzuszki, pompki itd. Mam nadzieję, że wyrobię sobie nawyk codziennego ćwiczenia. Oprócz chudnięcia z wagi chcę sobie wymodelować sylwetkę, zresztą przy ćwiczeniach szybciej się tłuszcz spala. Ładna pogoda sprzyja rowerowym wypadom, mam nadzieję że tak będzie przez cały tydzień bo potem znowu nie będę miała możliwości jeździć na rowerze.

Musiałam dziś się powstrzymać, żeby nie zjeść wszystkiego co jest w domu. było ciężko, ale dałam radę. W pewnym momencie miłam ochotę wywalić do kosza wszystko co jest do jedzenia. Rodzice by mnie chyba zabili.

Czasem mam już dość swojej obsesji, ciągle liczę kalorie, wydaje mi się że cały czas jest tego za dużo. Ale nie potrafię inaczej,  ciągle mi się wydaje że mimo że niby jem niewiele to zacznę tyć, a nie chcę, boję się tego, chcę osiągnąć swój cel. We wtorek jadę na dwa dni do babci. To będzie wyzwanie, jak byłam tam na święta to kompletnie zawaliłam. Boję się że będzie tak samo, mam nadzieję, że nie przyjdzie babci do głowy pieczenie ciasta. Planują robić grilla, na szczęście moi rodzice wiedzą, że jem tylko drobiowe mięso i to akceptują więc kupią mi pierś z kurczaka albo indyka. Może ją zjem, a może nakarmię psa tak jak dzisiaj. Muszę ciąć kalorie gdzie się tylko da.Mam nadzieję, że będę mogła kiedyś żyć bez strachu, że dopadnie mnie napad, że po prostu nie będę umiała jeść więcej niż niezbędne minimum. O ile by było łatwiej, to całe jedzenie by tak nie kusiło.

Ściągnęłam sobie przed chwilą książkę  Joyce Carol Oates - zabiorę Cie tam. Nie mam co robić wieczorem więc trochę poczytam. Mam nadzieję, że będzie ciekawa, bo mam ochotę na jakąś fajną książkę.
Więc lecę was poodwiedzać i zabieram się do czytania :)

6 komentarzy:

  1. Mam dokładnie taką samą obsesję. Cały czas wydaje mi się, że jem zdecydowanie za dużo. Też mam nadzieję, że kiedyś przestanę liczyć kalorie. Mam nadzieję, że się uda...

    OdpowiedzUsuń
  2. no i super.. wiadomo bez ćwiczeń dużo się nie zdziała.
    też bym tak chciała. jeść tyle ile nie trzeba, bez napadów i powstrzymywania się od nawyków. fajnie by było mieć to po prostu w nawyku. powodzenia u babci, na takich wypadach jest zawsze trudniej. trzymaj się ;**

    OdpowiedzUsuń
  3. Powodzenia piękna ;) Dobrze ci idzie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak liczenie kalorii. Wczoraj sobie odpuściłam i dobrze mi poszło, chociaż może to fakt tego, że świerze powietrze i, że jakoś nie do końca wchłonęłam się w odchudzanie. Widzę u siebie dokładnie odwrotne reakcję niż u Was wszystkich.
    Ćwiczenia są super.
    500kcal to naprawdę mało, dziś chce zrobic sobie takie oczyszczenie na 500, ale siedząc w domu, w kuchni z jedzeniem to się równa z nie wiem czym...
    Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  5. wiesz, myślę że 500 kcal to jednak trochę na mało. potem jak zaczniesz "normalnie jeść" to może zadziałać efekt jo-jo..
    ale bądź dobrej myśli . sama się odchudzałam więc wiem jak to jest .
    no i powodzenia u babci - dziadkowie zawsze uważają że jeść nigdy za wiele..moi też :)
    + obserwuję i zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  6. a i wyluzuj trochę ! taka obsesja wcale nie jest dobra , to zostaje w psychice na długo.
    najlepiej to pójść do dietetyka - on będzie wiedział najlepiej jak ci pomoc w odchudzaniu .
    pozdrawiam i wierzę w Twój sukces :)

    OdpowiedzUsuń