Powracam do pisania bloga. Robiłam to dawno, jako zupełnie inna osoba, bez motywacji, bez celu w życiu, zwykłe zakompleksione dziecko.
Tak naprawdę chyba dopiero na studiach uświadomiłam sobie, że trzeba wziąć życie we własne ręce. Nie ma na co czekać, samo nic do mnie nie przyjdzie, z nieba nie spadnie.
Powracam NOWA, SILNA JA!!! Nadal z dużą wagą, ale z dużą motywacją do działania.
Wiem, że nie można wyznaczać sobie od razu nie wiadomo jakich celów. Powoli stopniowo, je określać, dążyć do nimi nawet małymi kroczkami, byle się nie cofać.
Nie wiem ile w tym momencie ważę, nie jestem w stanie się zważyć, jestem w domu a tu waga źle waży, a na stancji mi się wyczerpała bateria, ale jak tam wrócę to kupię jąw niedziele i poniedziałek i się zważę.
Mój pierwszy cel, wiem, duży ale nie chce ustalać sobie nie wiadomo jakich przedziałów to 60kg.
A co robię żeby to osiągnąć?
Tak naprawdę na porządnej diecie jestem dopiero od wtorku. Ale 3 dni kiedyś było mi ciężko wytrzymać, a teraz mi się udało mimo że miałam wiele okazji by ulegnąć pokusie, a na dodatek czuję siłę by walczyć dalej. Wprowadziłam kilka zasad, nie wprowadziłam ograniczenia kalorycznego, chociaż gdy je podliczałam, to udało mi się nie przekroczyć 700kcal, a wczoraj nawet było poniżej 600:)
A te moje zasady to:
- staram się nie jeść po 20 chociaż czasem to jest ciężkie ze względu no to że do późna siedzę na uczelni,
- ZERO słodyczy
- ograniczam węglowodamy
- stosuję taki częściowy wegetarianizm, tzn z mięs jem tylko drobiowe i ryby, jak i również produkty zwierzęce: jajka, nabiał itp,
-wprowadziłam owoce, których wcześniej jadłam bardzo mało, no i warzyw staram się jeść więcej, ale to muszę dopracować;)
No i pozostaje kwestia ćwiczeń... Z tym jest ogromny problem, nie dlatego ze mi się nie chce tylko że.... no straciłam kondycję całkowicie. Do tej pory nie ćwiczyłam, od długiego czasu, tak naprawdę dopiero skończyłam sesję i brałam antybiotyki:( No ale dzisiaj wybrałam się pobiegać i co? KATASTROFA!. Łącznie biegałam może ok 10 min ale to i z przerwami, myślałam że padnę po tym. No ale... będęnad tym pracować, w końcu nabiorę trochę kondycji:)
To chyba tyle na dzisiaj, strasznie się rozpisałam jak na pierwszą notkę. A więc idę dopijać zieloną herbatkę, poszukać inspiracji i czegoś czym będę mogła urozmaicać bloga:)
Buziaki dla wszystkich którzy tu wejda :***
Plan dobry, masz racje byle się nie cofać. Wystarcza na początek żebyś robiła cokolwiek ze swoja kondycja nie musisz od razu ćwiczyć nie wiadomo ile. Trzymam kciuki
OdpowiedzUsuńmożesz jeść kolację na 3h przed snem, a jeśli jest to kolacja białkowa to nawet godzinę przed snem ;) ja na wieczór polecam serek wiejski z warzywami czy jajka wszelkiej postaci (omlety z samych jaj, jajka na miekko, sadzone, na twardo, jajecznica) rowniez z duza iloscia warzyw ;) malo kcal a zdrowo ;)
OdpowiedzUsuńogólnie dobre założenia masz. tylko zdecydowanie owoce staraj sie i tak ograniczac i włącz dużo warzyw!!! warzywa w nieograniczonych ilosciach tak, ale owoce już nie ;)
powodzenia Ci życzę:)
no ale do kanapki mozesz salate wlozyc, kielki, pomidora, ogorka, no cokolwiek :D do serka wiejskiego to samo, do obiadu tez :) ja tez nie przepadalam za warzywami, a teraz nie wyobrazam sobie dnia bez nich :D
OdpowiedzUsuńNiezły plan. Oby ci się udało. Z ćwiczeniami nie przesadzaj na początku, bo możesz się zrazić.
OdpowiedzUsuńOczywiście trzymam kciuki ;)
Hej! Witaj w świecie odchudzania. Mam bardzo podobne zasady diety :) Będę Cię odwiedzać i mam nadzieję, że Ty mnie też :) dodałam Cię do listy u mnie.
OdpowiedzUsuńhej, patrzę na prawo, na te 40 powodów, aby być chudą....
OdpowiedzUsuńjaki jest związek między byciem chudą a lepszą? to jest nielogiczne.
ja jestem chuda i co z tego? jestem lepsza? bardziej dowartościowana? bardziej pewna siebie??????? -> NIE
to nie od tego zależy, niestety.