Jeżeli chodzi o moje byłe plany odnośnie odchudzania.... to była jedna wielka klapa.... wystarczyło, że popsułam raz a wszystko się posypało.... Chyba dlatego przestałam pisać, nie miałam już do tego siły, chciałam zrobić tylko chwilę przerwy, pozbierać się a nie było mnie tak długo. Zazwyczaj zamartwiam się w samotności, ale kilka razy nie wytrzymałam i miałam załamanie psychiczne przy moim chłopaku. Płakałam, żaliłam się, a on nie mógł tego zrozumieć, dla niego jestem piękna taka jaka jestem ale ja nie potrafię siebie zaakceptować, próbowałam ale nie potrafię. Muszę się wystrzegać takich sytuacji, przynajmniej przy nim udawać, że jest ok. Bardzo go kocham, a wiem że go ranię tak się zachowując. A nie mogę go stracić, w piątek będzie nasza pierwsza rocznica, jest dla mnie ogromnym wsparciem, bez niego załamałabym się kompletnie.
Obecnie ważę około 64 kg. Nie wiem dokładnie, przez całe wakacje nie stawałam na wadze, a co jeśli okaże się że jest jeszcze więcej?
Ostatnio coraz częściej zaglądałam na blogi i postanowiłam.... wracam, nie od jutra, nie za tydzień tylko dzisiaj! Co prawda jeżeli chodzi o ćwiczenia to na razie za dużo nie pokombinuję bo w przyszłym tygodniu mam 3 egzaminy, ale tak mi to wszystko nie chce wchodzić do głowy.... Próbuję się uczyć, ale co chwilę łapię się na tym, że myślę o czymś innym, podziwiam ludzi którzy tak po prostu potrafią siąść i się nauczyć.
W tym roku będę miała trochę więcej pieniążków niż wcześniej, bo nie palę już normalnych papierosów. Zainwestowałam w e-papierosa i wydaję dużo mniej, a na dodatek nie śmierdzę i podobno są mniej szkodliwe niż normalne. I mój chłopak będzie pracował jeżeli uda mu się to pogodzić z planem. Co prawda tylko dwa dni w tygodniu i nie będzie dużo pieniążków ale zawsze to coś. Może uda mi się go namówić na siłownie, będzie to dla mnie większą motywacją żeby ćwiczyć i chodzić tam regularnie. Tylko boję się że zacznie się nadmiernie przeciążać, a już dwa razy miał operację na przepuklinę pachwinową... Chcieliśmy też regularnie zacząć chodzić na tenisa, ale w zimie jest to drogie i tygodniowo kosztowałoby to nas ok 120 zł a niestety nie stać nas na taki wydatek :(
Nie mam jakiegoś konkretnego plany na odchudzanie, wiem że to wszystko będzie zależało od mojego planu, czy będę miała czas zjeść w domu czy cały czas będę na uczelni. Musiałam zmienić stancję i będę mieszkać w pokoju dwuosobowym. Będę rzadziej spędzać całe dnie (i noce) z moim P., ale dzięki temu nie będzie widział też dokładnie ile jem. Będę też miała dużo bliżej na uczelnię, niecałe 10 min spacerkiem. Wiem, że gdybym mieszkała dalej to mogłabym więcej spacerować, ale i tak pewnie bym jeździła autobusami a przynajmniej w zimie, albo dlatego że za późno wstałam i na piechotkę nie zdążę. No i muszę zacząć regularnie ćwiczyć, bardzo spodobała mi się pierwsza płyta Ewy Chodakowskiej, mimo że ćwiczyłam z nią tylko raz. Mam też trzecią, ale jeszcze jej nie włączałam, drugą niestety przegapiłam.
Muszę też całkowicie zrezygnować ze słodyczy, niby zje się niedużo, a tyle zgubnych kalorii... Tak wogóle to nie wiem czy będę je liczyć, na razie postaram się ograniczyć ilość tego co jem, na razie nie czuję sięjeszcze silna na taką szczegółową kontrolę....
Co do zawalania, to ostatnio przeczytałam na blogu Grety bardzo dobrą i mądrą rzecz. Jak już zawalisz, nie pogrążaj się bardziej. To, że zjadłaś coś zakazanego nie znaczy, że możesz zjeść bezkarnie kolejne 3000kcal. Mnie to bardzo zmotywowało i pomaga w chwilach słabości (a pokus w domu jest wiele). Może Ci też pomoże?
OdpowiedzUsuńPisz na blogu o wszystkim. O porażkach też. Nie jesteśmy idealne, ale jak coś idzie nie tak, może wspólnie uda się znaleźć jakąś radę.
kazdy potrzebuje chwilii przerwy, jak sie pozbieralas to z nadzieja ze juz do celu ;) z chlopakiem mam tak samo, czasami dopada mnie taka okrutna chwila ze plakac mi sie chce jak na siebie patrze, on zas nie jest w stanie tego pojąc. trzeba nie ogarnąc, obarczanie innych nasyzmi humorami to nic dobrego ;)
OdpowiedzUsuńNajważniejsze jest to , że chcesz wrócić . Każdy potrzebuje odpoczynku .
OdpowiedzUsuńBędę trzymał kciuki.
Fajny plan na dietę, po woli i do przodu;)
OdpowiedzUsuńNa pewno za niedługo wpadniesz w ten rytm.
Buziaki:***
Cieszę się, że znowu piszesz. Myślałam, że już zrezygnowałaś z prowadzenia bloga.
OdpowiedzUsuńSzkoda, że miałaś tak trudny czas na diecie. Twój chłopak tego nie zrozumiał, bo jemu się podobasz. Nie zrozumie nikt, kto nie czuje się tak samo. Dlatego właśnie prowadzę bloga. Tylko tutaj inne dziewczyny mnie rozumieją.
Zdaj spokojnie egzaminy i potem skupisz się na diecie. Mam nadzieję, że będziesz nam pisać, co jesz. Mi to pomaga.
Pozdrawiam :)
trzymam kciuki za powrót do diety i życzę powodzenia! :)
OdpowiedzUsuń