Lubię obudzić się w dobrym nastroju. Cieszę si, że nie schrzaniłam, chociaż wieczorem miałam okropny kryzys, byłam głodna, ale wiedziałam, że nie mogę nic zjeść, nie mogę się poddać. No i udało się :)
Miałam wczoraj pierwsze zajęcia z hiszpańskiego. Kurs zapowiada się ciekawie, nie będziemy zbytnio skupiać się na gramatyce, chodzi o to żebyśmy potrafiły porozumieć się w codziennych sytuacjach. oprócz normalnych zajęć w sali, co drugi piątek będziemy wychodzić gdzieś na miasto, żeby tam poćwiczyć różne zwroty hiszpańskie - np. w ten piątek idziemy do jakiejś kawiarni i każda z nas ma spróbować coś zamówić po hiszpańsku. Ogólnie grupa składa się z samych dziewczyn - jest nas 6, no chyba że ktoś nie przyszedł na pierwsze zajęcia. A zajęcia prowadzi dziewczyna z Serbii, ma 23 lata i jest bardzo sympatyczna.
Jeżeli chodzi o dietę to jest w porządku, jem to co sobie zaplanuję. Doszłam do wniosku, że jeżeli dzień wcześniej zaplanuje sobie co zjem, to łatwiej będzie mi się tego trzymać. Chociaż nie zawsze mogę to zrobić dokładnie, bo czasem od razu po zajęciach jadę do chłopaka i muszę coś tam zjeść a nie wiem co będzie akurat miał. Tak więc na dziś mam zaplanowane 386 kcal + to co zjem u mojego P. Postaram się wybrać najmniejsze zło z tego co będzie miał, czasem ma jakieś zupy więc zjem jeżeli tak będzie.
Jestem pełna motywacji, zapomniałam już jakie przyjemne może być uczucie głodu. Powinnam jeszcze zacząć ćwiczyć, ale będę to wprowadzać stopniowo, żeby nie rzucić się na głęboką wodę i potem zrezygnować bo nie będę dawać radę.
Także powoli, krok po kroku, do celu;) trzymajcie się:*
jejku to fantastycznie ze lekcje będą rowniez 'praktyczne' ;) tak sie ciesze ze dobrze ci idzie bede brala z ciebie przyklad ;p
OdpowiedzUsuńfajne masz te lekcje.. małe grupy, to lepiej można się nauczyć, no i wychodzenie na miasto ;]
OdpowiedzUsuńteż zawsze mam plan na następny dzień, naprawdę tak o wiele lepiej. cieszę się, że dobrze Ci idzie :) oby tak dalej ;**
wszystko zapowiada się pięknie, trzymam kciuki żeby się udało :) a kurs hiszpańskiego brzmi ciekawie, może też bym się na jakiś zapisała... :)
OdpowiedzUsuńDobrze ci idzie :) ja niby sobie planuje ale ... no cóż nie zawsze mi to wychodzi a raczej przeważnie nie wychodzi i tyle ...
OdpowiedzUsuńcieszę się że ci się udaje. trzymam kciuki ;)
Cieszę się że przynajmniej u ciebie wszystko pozytywnie się układa;)
OdpowiedzUsuńTrzymaj się kochana!
Chudnij:**
na razie to ja żałuję... cieszę sie ze masz motywacje. a hiszpanski jest zajebisty ;)
OdpowiedzUsuńO tak, też uwielbiam głód.
OdpowiedzUsuńWidzę, że chodzisz na ciekawy kurs. W razie wątpliwości w hiszpańskim służę pomocą :)
Mądrze robisz z tym planowaniem. Mi też jest łatwiej, jak wiem co może mnie czekać. Nawet przygowowuję sobie jedzenie na uczelnię. Wcześniej tego nie robiłam. Często szłam do sklepu jak byłam głodna i kupowałam coś kalorycznego.
OdpowiedzUsuńKurs hiszpańskiego... świetnie! Ja planuję zapisać się na rosyjski. Ale to jeszcze jest na mojej liście rzeczy "do zrobienia" :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Kocham hiszpański, też się uczyłam. :)
OdpowiedzUsuńlepiej ze zostawilas wage w domu, przynajmniej nie kusi cie by sie chorobliwie czesto wazyc ;>
OdpowiedzUsuń